Wpis z mikrobloga

Dzisiaj może nie o F1, ale o Le Mans z 1955 roku i tragicznego wypadku, które niemal doprowadził do końca wszystkie dziedziny motosportu w tym także F1.

Wyścig miał miejsce 11.06.1955, na tor przybyło około 300 000 widzów, wyścig ten dowiem miał być najważniejszym sportowym wydarzeniem w roku.

Sama obsada na 24-godzinny wyścig Le Mans była naprawdę spektakularna. Składała się ze śmietanki F1 w której skład wchodzili Juana Manuela Fangio, Stirlinga Mossa, Mike'a Hawthorna i kilku innych kierowców. W walce o końcowy triuft liczyło się aż 3 producentów. Ferrari było panującym mistrzem Le Mans, podczas gdy Jaguar poświęcił wszystkie swoje zasoby na wygranie wyścigu i odzyskanie korony, którą zdobyli dwa lata wcześniej. Także wiązano duże nadzieje z Mercedesem , którego nowy 300 SLR, z ultralekkim nadwoziem ze stopu magnezu, był prowadzony przez połączenie Fangio i Moss.

Wyścig już od pierwszych metrów zaczął się od pojedynku Fangio z Hawthornem, którzy prowadzili między sobą bitwę na najszybsze okrążenia. Przyjemna dla widza walka trwała niespełna 3 godziny, na 35 okrążeniu doszło do tragedii, która na zawsze zmieniła postrzeganie świata na motosport. Hawthorn prowadzący Jaguara dublował Lance Macklina, prowadzącego samochód Austin-Haley, po czym zjechał do pit lane tuż przed nosem Brytyjczyka. Manewr ten zmusił Macklina do nagłego odbicia w lewo, wprost pod koła Mercedesa, prowadzonego przez Pierra Levegha. Francuz jadący 150 mil na godzinę nie miał czasu na reakcję i jego prawe przednie koło uderzyło w tył Austina. Mercedes Levegha został wystrzelony w powietrze, obijając się od pobliskiego nasypu co spowodowało rozerwanie się samochodu. Levegha zginął na miejscu. Obłamki, łącznie z pokrywą silnika samochodu, poleciały w tłum. Pokrywa maski przecinała widzów przez 100 metrów, odcinając im głowy jak wielka gilotyna. Tył samochodu stanął w płomieniach, a stop magnezu zwiększył intensywność płomieni.

Na trybunach rozpoczęła się wielka akcja ratunkowa, kibice którzy nie zostali ranni, pomagali w ratowaniu rannych i wynoszeniu zwłok. Inni gorączkowo szukali swoich bliskich. Obecny na wyścigu ksiądz udział ostatniego namaszczenia dla konających. Najbardziej nie wytłumaczalnym faktem, było to że organizatorzy jakby nigdy nic nie przerwali wyścigu, pozwalając ścigać się dalej. Łącznie w wypadku poza Leveghem zginęło 83 widzów, a około 170 innych zostało rannych.

Szefostwo Mercedesa dbając o swój PR postanowiło wycofać w wyścigu swoje pozostałe samochody, mimo iż jechały one na pozycjach 1 i 3. Mercedes udał się do Jaguara z prośbą aby ten w akcje solidarności z ofiarami także wycofał swoje samochody z wyścigu. Szef zespołu Lofty England odmówił jednak, twierdząc że nie czuje się winny katastrofy. Organizatorzy Le Mans, także odmówili przerwania wyścigu, tłumacząc to że obawiali się że spanikowany tłum zablokuje drogi dojazdowe co utrudni przyjazd karetek. To tłumaczenie było tak głupie, że nikt w nie nie uwierzył, powodem dlaczego wyścig trwał nadal były oczywiście pieniądze.

Wyścig wygrał Jak się okazało, Hawthorn i jego zmiennik Ivor Bueb, osiągając rekordową średnią prędkość 106 mil na godzinę. Mimo tego Hawthorn nie cieszył się ze swojego zwycięstwa. W mediach pojawiła się swego rodzaju nagonka na Anglika, gdyż wszyscy twierdzili że jest winny śmierci 84 ludzi. Niektóre brukowce nawet zaczeły publikować zdjęcia wyrwane z kontekstu, sugerując że Hawthorn cieszy się ze zwycięstwa, mając gdzieś to co się stało.

Nieuchronnie, w następnych dniach i tygodniach szukano winnych, sprawa rozciągała się na miesiące i lata. Oficjalne dochodzenie oczyściło wszystkich kierowców z wszelkich zarzutów i zamiast tego wskazano, że tor był zupełnie nieprzygotowany do wyścigu. Tor został zbudowany w 1923 roku, kiedy samochody osiągały prędkość maksymalną 100km/h. Od tego czasu miał tylko drobne poprawki, mimo że samochody 1955 mogły osiągać prędkość niemal trzy razy większą. Mimo tego Hawthorn nadal przez wielu uważany był za mordercę, miał on jednak swoich obrońców, którzy twierdzili że zarówno Leveghem jak i Macklin byli zbyt słabymi kierowcami na udział w takim wyścigu i winna także leży po ich stronie.

Sam Hawthorn zginął w wypadku drogowym w 1959, jadąc swoim prywatnych Jaguarem, wypadł z drogi podczas wyprzedzania Mercedesa, taka mała ironia...

Sam wypadek miał także konsekwencje dla F1. Tuż po wyścigu wiele krajów Europejskich w tym Francja, Hiszpania, Niemcy i Szwajcaria zakazały organizacji wyścigów samochodowych ze skutkiem natychmiastowym. Przez co odwołane zostały rundy mistrzostw świata F1, zaplanowane na 3 lipca(GP Francji) 31 lipca(GP Niemiec) 21 sierpnia (GP Szwajcarii) oraz 23 października GP Hiszpanii, odwołanych zostało także kilka mniejszych wyścigów nie zaliczanych do mistrzostw świata jak np GP Pau. Mercedes zakończył swój program we wszystkich sportach motorowych aż do 1987, kiedy to wrócili do DTM.

Pierwszym krajem który zniósł zakaz wyścigów była Francja, tam zakał utrzymał się tylko kilka miesięcy i już we wrześniu ministerstwo sportu wyznaczyła dokładne wytyczne jakie musiały być spełnione przy organizacji wyścigów. Inne kraje także wycofały się z zakazu w przeciągu roku. Wyjątkiem była jedynie Szwajcaria, która utrzymała, a raczej utrzymuje zakaz do dzisiaj, luzując delikatnie obostrzenia w 2015, kiedy to wydano wyjątkowe pozwolenia na organizację wyścigu Formuły E.

#f1 #randomf1shit #lemans
tumialemdaclogin - Dzisiaj może nie o F1, ale o Le Mans z 1955 roku i tragicznego wyp...
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach