"Stracił dowód, potem przyszły wezwania z Niemiec. Kwoty są kolosalne"

"Pan Krzysztof kilka lat temu zgłosił utratę dowodu osobistego i zastrzegł swoje dane. Po latach dostał pismo z urzędu skarbowego w Berlinie i odkrył, że figuruje jako prezes czterech niemieckich spółek. Udało mu się umorzyć sprawę podatku na ponad 360 tys. zł, ale teraz przyszło kolejne wezwanie."
- #
- #
- #
- #
- #
- #
- 124
- Odpowiedz




Komentarze (124)
najlepsze
@jasper-jons_: To sprawdzanie
Z 20 lat temu znajomy zgubił legitymację i i zaczal otrzymywać wezwania do zapłaty mandatów za jazdę bez biletu. Nic tłumaczenia nie dały. Dopiero jak napisał pismo, że "jeszcze jedno zawiadomienie z państwa strony a sprawę skieruje na drogę sadową,
Proszę mnie nie nękać" pomogło.
@the-great-reset: tak było na pewno, fajna bajka
Polakowi nigdy nie dogodzisz
@Pokaczu: ale właśnie tak to działa, to jest sprawa między bankiem a oszustem, właścicielowi utraconego dokumentu nic do tego.
Bank naturalnie uderzy do osoby widniejącej na umowie, bo innych danych nie ma. Ale wystarcza przedstawienie dokumentów poświadczających utratę dowodu i bank się odczepia.
Nawiasem mówiąc od czasu wprowadzenia blokady peseli problem stał się marginalny.
@maciundo: prawa jazdy też nie musisz nosić...
@wipok: nie wierzę ze można byc dorosła osoba i nie znac na pamiec swojego peselu xD
W przypadku, gdy trzeba nosić ze sobą kawałek plastiku, którego kradzież może kosztować cię lata problemowy ewentualnie pieniędzy, to jest to bardzo nielogiczne.
Ale jest jeszcze druga sprawa - czemu nikt nie pyta niemieckich urzędników, w jaki sposób ktoś założył 4 spółki tylko na skradziony dowód?