Nalot na Operę Krakowską: pensje dla znajomych, mobbing i nielegalny a-----l

Opera ma kojarzyć się z dyscypliną, precyzją i odpowiedzialnością. Tymczasem obraz wyłaniający się z kontroli NIK w Operze Krakowskiej przypomina instytucję, w której reguły stosowano wybiórczo, a nadzór pojawił się dopiero wtedy, gdy sprawą zajęli się kontrolerzy. Zawyżone pensje, konflikt interesó

- #
- #
- #
- #
- #
- #
- 79
- Odpowiedz






Komentarze (79)
najlepsze
Komentarz usunięty przez moderatora
Taka naprzykład "Kariera Nikodema Dyzmy", która jak nic opisuje schematy działania także dzisiejszych salonów (a może gorzej - bo dzisiaj już naprawdę niczym nie trzeba się wykazać by na nie wejść, gołą dupą i chamstwem chyba), została napisana PRZED wojną.
źródło: peło
Pobierz@Lowcatroli:
Gdybyśmy tylko mogli zidentyfikować problem.
No bo przecież nie sprywatyzujemy opery, prawda? Gdzie by wtedy politycy rodzinę na prezesowskich stołkach umieszczali?
kraków nadal nie wyciągnął wniosków po tylu aferach i samozapłonie super nowoczesnego archiwum, które paliło się tak długo aż spaliły się wszystkie księgi wieczyste, które się miały spalić
a propos kultury wyższej- warszafka swego czasu też promowała wartości tej samej partii
źródło: złota cipa
Pobierzha-tfu dziennikarstwo 21 wieku
xD
Prawo nadzór instytucjonalny jest dla Areczka, dla szlachty są premie i osobne zasady.
To Państwo nigdy nie wyszło z nepotyzmu i kolesiostwa. Po prostu zamiotło je pod dywan by ładnie wyglądało na papierze bo inaczej Unia i NATO by nas nie przyjęły.
Wypisz wymaluj to samo co jest obecnie na Ukrainie. Elita wykupuje mieszkania inwestycyjne w Polsce i się buja najnowszymi furami po Warszawie lub Wrocławiu a Saszki są
Przecież gdyby nie to, to w tym kraju żyłoby się całkiem nieźle.