Sprzedał Land Rovera rok temu, sąd nakazał zwrot pieniędzy + laweta i odsetki

Rok po sprzedaży używanego Land Rovera kupująca podała sprzedawcę do sądu za rzekomą wadę skrzyni biegów. Sąd uznał rację samotnej matki z trójką dzieci i nakazał zwrot pieniędzy, kosztów sądowych oraz lawety w sumie ponad 11 tys. zł.
- #
- #
- #
- #
- #
- 157
- Odpowiedz






Komentarze (157)
najlepsze
+ chyba najbardziej jebi..cy się Land Rover ever.
Miałem to wiem :D
@hellfirehe: Co takiego? W takiej sprawie dostaje się najpierw wyrok nakazowy, który nie jest prawomocny, wtedy żadnego biegłego nie ma, bo to nie postępowanie dowodowe i nie ma żadnej rozprawy, a dopiero po jego zakwestionowaniu w ciągu 14-dni przez stronę pozwaną dochodzi do procesu, który już jest postępowaniem dowodowym i tu dopiero pojawia się biegły. Sąd musi
Ale wykopię, ku przestrodze dla Januszy handlarzy-przedsiębiorców.
@Danzem: to co nagrywający powiedział, to nie znaczy że tak było
Komentarz usunięty przez autora
@Bad_Sector: Niekoniecznie, na nagraniu znajduje się dość stary model samochodu mający prawdopodobnie spokojnie ponad 20 lat z czasów kiedy land rover stawał się dopiero marką premium.
Nauczcie się, że im bardziej jaskrawa, jednoznaczna i kontrowersyjna historia, opowiadana z jednej strony bez wersji drugiej oraz dokumentów, tym większa szansa na kłamliwą manipulację.
Nic się tu nie zgadza, ani terminy, ani fakty, ani chronologia zdarzeń. Strasznie jestem ciekaw, co naprawdę działo się w sądzie i czego pan "zapomniał" tu opowiedzieć
Mówi o jednej rozprawie i że tam się dowiedział, że był jakiś biegły. Na pierwszej rozprawie to są powoływani biegli dopiero. No chyba ze baba miała jakiegoś swojego biegłego prywatnie w co wątpię ale nawet jeśli to handlarz nie zgadzając sie z opinia mogl ja zaskarżyć.
Kolejna kwetia chłop mowi o opini biegłego ktora jest nieprawdziwa to czemu jej nie przytoczy i nie powie co jest nie
a z drugiej strony kupowałem i sprzedawałem gruziki bo je lubie, i w aucie co ma 20 lat wszystko może w dowolnej chwili paść nawet jak auto stało w garażu pod kocem a niemiec tylko do kościoła jeździł
zwłaszcza że land rovery nie słyna z bezawaryjności
Przy starych gruzach raczej się unika takich "bajek".
Ja jak sprzedawałem swoje stare "pełnoletnie" auto to było tylko: "na chwilę obecną odpala, jeździ prosto, hamuje, nawet nic z niego nie cieknie
ale w umowie nie ma że auto uszkodzone, a w aucie co ma 2 dekady rzeczy sie psują randomowo
kiedyś kupił de facto igłe, auto 12 lat, przejechane 22k, garażowane, jestem w stanie uwierzyć że nie widziało deszczu ni śniegu (ani nigdy nie miało wbitego piątego biegu), bo to od ciotki która nie umie jeździć w tak ekstremalnych warunkach
serwisowane w ASO bo ją nastraszyli że