@HerrBorowiecki: oczywiście że tak się dzieje ale chyba chłopski rozum dotarł również do pszczelarstwa, w Polsce nie ma aż takich wielkich wędrownych pasiek niemniej istnieje zjawisko, można sobie zobaczyć co dzieje się w stanach i jak wyjaławiania jest ziemia na szlaku wędrówki pasiek, mowa też jest o wielkich pasiekach, które w sposób masowy działają a nie o wujku Zenku co ma 6 uli
@HerrBorowiecki: "prawdopodobnie"... Tak jak "prawdopodobnie" od plastikowych słomek wyginą żółwie morskie. Najlepiej to na chłopski rozum i bez żadnego poparcia w nauce zróbmy ustawę ingerującą w życie setek tysięcy osób i mającą ch*j-wie-jakie konsekwencje dla rolnictwa (tam gdzie dobrze ustawiona pasieka potrafi podnieść plon o 30-60%, a czasem więcej), nie mówiąc już o dzikich gatunkach roślin. Pszczoła miodna jest i od zawsze była gatunkiem rodzimym w Polsce i dużej części
przepszczelenie też do niczego dobrego nie prowadzi - ani dla pszczelarzy, ani dla pszczół miodnych, ani dla dzikich pszczół. Wpuścisz 100 krów na hektar łąki, to po miesiącu zdechną z głodu. Dlaczego z pszczołami miałoby być inaczej
@Darek08: Nic takiego nie ma miejsca. W Polsce mamy produkcje miodu na poziomie czterech uli na 100 hektarów, licząc obszar całego kraju. Jeśli dla dobrego zapylenia 1 ha upraw (np. rzepaku) zaleca się 3-4 ule, to mamy przeogromny deficyt pszczół i uli, a to całe przepszczelenie nastąpi (teoretycznie) wtedy jeśli na 100 hektarów będziemy mieli ponad 400 uli.
Wpuścisz 100 krów na hektar łąki, to po miesiącu zdechną z
@Darek08: Jeszcze o przepszczeleniu. Praktycznie może się zdarzyć że ty masz ule, twój sąsiad ma pasiekę i sąsiad twojego sąsiada też ma trochę uli. Wtedy może być mowa o przepszczeleniu, czyli ponadnormatywnym zagęszczeniu pszczoły na danym obszarze. Tu jednak natura radzi sobie doskonale sama i mocniejsze pszczoły z braku pożytku na danym terenie okradają/szabrują ule pszczół słabszych, a więc po pewnym czasie ty, lub twoi sąsiedzi, stracą swoje słabsze pszczoły.
Czy to prawda że szaleńcy z Ministerstwa Klimatu uznali pszczoły za zagrożenie?
Rozumiem, że nagłówki w mediach społecznościowych mogą wywołać ciśnienie, ale sprawa wygląda nieco inaczej, niż sugerują te "szalone" opisy. Nie, Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie uznało pszczół za zagrożenie w sensie ogólnym.
Ale pisanie że Kaczyński jest przyjacielem Rosjan albo że taki Mentzen zatrudniający prawie same kobiety w swojej kancelarii jest szowinistą, to już jest spoko, i wcale nie są to lewakoidalne
Czy jest to znowu jakieś twierdzenie poparte statystyką i badaniami naukowymi, które konserwatyści uznali za zagrożenie dla rzekomo odwiecznego porządku rzeczy? Ktoś kto się zapoznał ze sprawa mógłby mi wyjaśnić?
Ja teraz rozjuszony tym clicbkaitowym tytułem zrobię tyle co zdążę przed pracą, a sam ze sprawą zapoznam się po południu.
Ale mam tu pewne wrażenie, że największym błędem ignorancji niektórych ludzi, głównie chyba prawicy choć nie tylko, jest to pewne pojęcie, że świat
@fantazm: To, że ministerstwom się wydaje, że bez ich regulacji świat się zawali i że centralne sterowanie to jest remedium na wszystkie problemy świata, to nie jest żadna nowość. Gdy kończył się komunizm i Wilczek wprowadzał ustawę deregulacyjną, to też nie brakowało w ministerstwach ludzi święcie przekonanych o tym, że jak państwo przestanie regulować ceny to wszyscy umrą z głodu.
Komentarze (57)
najlepsze
@Darek08: Nic takiego nie ma miejsca. W Polsce mamy produkcje miodu na poziomie czterech uli na 100 hektarów, licząc obszar całego kraju. Jeśli dla dobrego zapylenia 1 ha upraw (np. rzepaku) zaleca się 3-4 ule, to mamy przeogromny deficyt pszczół i uli, a to całe przepszczelenie nastąpi (teoretycznie) wtedy jeśli na 100 hektarów będziemy mieli ponad 400 uli.
Praktycznie może się zdarzyć że ty masz ule, twój sąsiad ma pasiekę i sąsiad twojego sąsiada też ma trochę uli. Wtedy może być mowa o przepszczeleniu, czyli ponadnormatywnym zagęszczeniu pszczoły na danym obszarze. Tu jednak natura radzi sobie doskonale sama i mocniejsze pszczoły z braku pożytku na danym terenie okradają/szabrują ule pszczół słabszych, a więc po pewnym czasie ty, lub twoi sąsiedzi, stracą swoje słabsze pszczoły.
Ojej, prawakoidalnych...
Ale pisanie że Kaczyński jest przyjacielem Rosjan albo że taki Mentzen zatrudniający prawie same kobiety w swojej kancelarii jest szowinistą, to już jest spoko, i wcale nie są to lewakoidalne
Komentarz usunięty przez autora
źródło: 123
PobierzJa teraz rozjuszony tym clicbkaitowym tytułem zrobię tyle co zdążę przed pracą, a sam ze sprawą zapoznam się po południu.
Ale mam tu pewne wrażenie, że największym błędem ignorancji niektórych ludzi, głównie chyba prawicy choć nie tylko, jest to pewne pojęcie, że świat
@fantazm: No właśnie - czy są jakieś statystyki i badania naukowe, z których wynikałaby konieczność wprowadzania takiego prawa przez ministerstwo?
I to jest właśnie jeden z największych problemów tego kraju - ktoś w rządzie sobie