Pewien osobnik zniszczył w ten weekend świeżo odnowione zabytkowe elewacje i bramy w centrum Krakowa, straty idą w dziesiątki tysięcy złotych. Jest to ścisłe centrum, więc wszędzie wkoło jest miejski monitoring, dodatkowo masa kamer ze sklepów i restauracji (na co najmniej czterech zdjęciach opublikowanych przez Społeczny Komitet Odnowy Zabytków Krakowa widać kamery tuż przy pobazgranych miejscach). Jeżeli sprawę zostawić do rozwiązania policji/straży miejskiej, na 99% nic z tego nie będzie, dlatego moim zdaniem trzeba wywrzeć presję na władzach Krakowa i prywatnych właścicielach żeby opublikowali nagrania w sieci. Może ktoś z was siedzi na grupkach/forach graficiarskich i jest w stanie zidentyfikować tę amebę? Jeżeli autorem jest turysta, który chciał zostawić po sobie ślad, tym bardziej trzeba działać szybko. Wklejam cały wpis SKOZK dla tych, którzy nie mają fb:
SMUTNY WEEKEND DLA KRAKOWSKICH ZABYTKÓW
To był dla zabytków Krakowa bardzo smutny weekend. Ktoś przeszedł się z puszka spreju głównymi ulicami Krakowa: Grodzką, Stradomską i Krakowską. Uszkodził niedawno odnowioną z pomocą SKOZK, piękną elewację klasztoru Klarysek, elewację dawnego Arsenału Królewskiego, elewacje zabytkowych kamienic przy Grodzkiej 42, Stradomskiej 2, Stradomskiej 5a, Stradomskiej 13, Stradomskiej 19, Meiselsa 10, Krakowskiej 29, Krakowskiej 31, wyremontowaną w zeszłym roku z naszą pomocą modernistyczną bramę przy Krakowskiej 32, witrynę sklepową w bardzo pięknie odnowionej w zeszłym roku kamienicy przy Grodzkiej 62, a na dokładkę jeszcze przystanek MPK przy placu Wolnica, namiot Krakowskiego Biura Festiwalowego i samochód jakiegoś mieszkańca Kazimierza.
Uszkodzenie elewacji budynku wpisanego do rejestru zabytków to przestępstwo, ale nie miejmy złudzeń – szanse, że sprawcy spadnie włos z głowy, są niewielkie. Tu już nawet nie chodzi o pieniądze. Przygnębiające jest to, że ktoś z przerośniętym ego może tak łatwo zniszczyć efekty wielomiesięcznej pracy dziesiątków ludzi. Tak - wielomiesięcznej, bo odnowienie elewacji klasztoru Klarysek to nie było zwykłe wzięcie wałka i pomalowanie ściany. To były tygodnie pracy na rusztowaniach. Podobnie odnowienie przedwojennej, metalowej bramy przy Krakowskiej to były dziesiątki roboczogodzin, które trzeba było poświęcić, by ten zabytek wymontować, rozebrać na części, usunąć korozję, uzupełnić brakujące części, wyklepać wgniecenia, nałożyć podkłady, pomalować, złożyć w całość i znów zamontować. W ciągu minuty albo dwóch cały efekt pracy poszedł w przysłowiowy piach. Grafficiarzowi zapewne dopisuje teraz doskonałe samopoczucie, a my jako zbiorowość zostajemy z problemem.









Komentarze (112)
najlepsze
@findi: Raczej po prostu zwykły debil. Obstawiam, że biorąc pod uwagę gdzie zostały zniszczone te elewacje to nawet mógł nie być Polak.
@szprycher: Jeśli dobrze kojarzę to na przykład w Szczecinie kiedyś mieli problem z grafficiarzami z Niemiec a oni też czasami coś tam po Polsku bazgrali.
@drk_tg: Obraz graficiarza w Polsce jest generalnie taki, że graficiarzem jest nazywany każdy kto miał w życiu puszkę z farbą w ręce, nawet Janusz który kupił farbę żeby zamalować pojawiająca się rdze w swojej 20 letnim passacie.
Nasrane na rozpadającej się kamienicy nie psuje estetyki tak jak nasrane na nowej elewacji
Nic nie robić, złapać tylko i zakuć tak na 3 dni, niech marznie nocą i robi pod siebie. Potem puścić do domu, w przypadku recydywy będziemy eskalować.
@fishyCat:
Nooo,to by na pewno pomogło.W RPA jak oberwałeś biczem ze skóry nosorożca to na długo ci się odechciewało czegokolwiek.U nas nie złapią,a jakby co to jakaś grzywienka.
W Polsce przestępczość się po prostu nie boi kary. Sprawa się przedawni zanim wyrok zapadnie.
Pora na CSa
No faktycznie, cywilnie go dojadą.... A nie, czekaj:
źródło: Bez tytułu
Pobierz