Cześć Mirki. Chciałem podzielić się z Wami sytuacją, która idealnie pokazuje, jak w praktyce wygląda wolny handel w Unii Europejskiej i do czego prowadzi nadmierna biurokracja.
Padły mi drzwi tarasowe (system uchylno-przesuwny). Winowajca: pęknięta mała sprężynka dociskowa. Kawałek blaszki warty w produkcji dosłownie grosze. Znalazłem tę część (Hautau 305029) w małym niemieckim sklepie internetowym za 4,50 EUR (około 20 zł) za 10 sztuk. Niestety, w koszyku nie dało się wybrać wysyłki do Polski.
Sprawdziłem polski rynek. Nasze rodzime sklepy nie sprzedają tej części bo doskonale wiedzą, że bez tej sprężynki musisz wymienić cały wózek za 1300 zł, jest dwóch sprzedawców na portalach aukcyjnych którzy wołają za ten sam kawałek metalu od 120 do 170 zł. Przebitka o kilkaset procent.

Pomyślicie: No to napisz maila do Niemca, niech wrzuci to w kopertę i wyśle zwykłym listem poleconym za kilka euro, przecież mamy wspólny rynek! Tak też zrobiłem. Oto odpowiedź, którą dzisiaj dostałem ze sklepu:
"Niezależnie od rozmiaru paczki i wielkości zamówienia, zdecydowaliśmy się wstrzymać wysyłkę do wszystkich krajów UE. (...) Jest to nasza reakcja na nowe unijne rozporządzenie dotyczące opakowań (PPWG), które sprawia, że wysyłanie małych ilości do innych krajów jest dla nas, sprzedawców, po prostu nieopłacalne."

Co to oznacza w praktyce? Przez unijne przepisy o rozszerzonej odpowiedzialności producenta i dyrektywy opakowaniowe, mały sklep internetowy musiałby rejestrować się w systemach recyklingu odpadów w każdym państwie członkowskim, do którego wysyła choćby jedną kopertę, i wnosić tam opłaty. Koszty obsługi księgowej i biurokratycznej przerosły zysk z marży. Z obawy przed karami, najprościej jest po prostu zablokować sprzedaż zagraniczną.
Efekt jest taki, że wspólny europejski rynek dla małych przedsiębiorców przestaje istnieć, a my jako konsumenci tracimy dostęp do tanich alternatyw i jesteśmy skazani na lokalne monopole pompujące ceny w kosmos.
Zostawiam to do przemyślenia.







Komentarze (187)
najlepsze
Oczywiście przepisy BDO są różne w każdym kraju. Każdy kraj samodzielnie ustala sposób rejestracji, raportowania, opłaty etc. W niektórych krajach jak Czechy albo Niemcy rejestracja jest prosta i można to zrobić samodzielnie. W innych krajach jak Francja albo Węgry
Ogólnie te wszystkie systemy jak już muszą (xD) być to powinien być jeden na całą Europę. Zaraz dojdzie do tego, że KSeF i odpowiedniki będzie trzeba używać przy sprzedaży zagranicznej podwójnie - tj kraj sprzedającego i kupującego. I ofc tych systemów będzie kilka różnych w całej EU.
Spróbuj przez pośrednika https://bodycar1.com
Co prawda i tak musisz zapłacić dodatkowe 36,30 zł za wysyłkę, ale jak ci zależy na tej części to może tak będzie prościej.
Wysyłasz na niemiecki adres, oni to później już przerzucają przez granicę i wysyłają ponownie.
https://www.windowrepair.shop/
Wejście w życie i stosowanie: Rozporządzenie weszło w życie 11 lutego 2025 r., a jego pełne zastosowanie rozpocznie się 12 sierpnia 2026 r..
PPWD było dyrektywą, więc każdy kraj wprowadzał to sobie na swój sposób.
@cirspmtugp: Tak.
@Krolik: zamawiałem wtyki z chin, noname ale kompatybilne z europejskimi(niemieckimi) 5 razy taniej i 10 razy szybciej, jakość bardzo dobra, pasuje bez problemu do niemieckiego gniazda :) Do tego bez MQO
@Krolik: onie nie maja ZUSu #pdk
@kjungst: co za bzdura, przecież możesz kupić element w Polsce tylko że za 170 zł bo p0lak p0lakowi p0lakiem i musi od rodaka brać 700% marży. Przysłowie że "jak ci Polak nie pomógł to już ci pomógł" nie wzięło się znikąd.
Dzięki temu mamy pełno podmiotów sprzedających pod wodą na allegro.
kupujesz przesyłkę na ich niemiecki adres, oni odsyłają to na twój polski adres paczkomatem. Płacisz parę złotych za usługę. Koniec
Komentarz usunięty przez moderatora
A tam gdzie wiem, że mogę zaufać to większe szanse, że wrócę kupić kolejny produkt w przyszłości..ale jeszcze u nas się nie nauczyli