Mirki i Mirabelki, zobaczcie jak wygląda „pomoc” w wydaniu celebryckim. Z jednej strony mamy huczne chwalenie się nowym BMW prosto z salonu za kilkaset tysięcy złotych, a z drugiej strony prośbę o wpłaty na „kawkę”, bo piesek, którego Marianna sama postanowiła uratować, wymaga leczenia. To jest doprawdy fascynujące, jak można obnosić się z luksusem i wysokimi kontraktami z freak-fightów, a w kwestii realnej odpowiedzialności za zwierzę wyciągać rękę do internautów.
Skoro ktoś publicznie deklaruje, że „sama pokryje koszty”, a linijkę niżej wkleja link do zbiórki, to coś tu mocno zgrzyta. Wygląda to na robienie sobie darmowego PR-u na empatii i cierpieniu zwierzaka, podczas gdy fakturę u weterynarza mają uregulować ludzie dobrej woli. Przy zarobkach z walk w klatkach i cenie nowej fury z salonu, koszty leczenia psa są pewnie ułamkiem wydatków na ubezpieczenie auta. To nie jest żaden atak, a jedynie proste pytanie o spójność: czy naprawdę osoba opływająca w luksusy musi zbierać drobne od ludzi na podstawowe obowiązki właściciela psa? Autentyczność w sieci polega na tym, że jak się kogoś ratuje przed kamerami, to bierze się za to pełną odpowiedzialność, także finansową, zamiast uprawiać e-żebractwo pod płaszczykiem dobroci serca.







Komentarze (99)
najlepsze
źródło: Screenshot 2026-01-28 at 12-35-16 6ea66841ede56e7fa8e297b8b38e3f85cb0a8e10e712f46e440b867ff2be1cc5.jpg (obraz JPEG 1292×727 pikseli)
Pobierzźródło: image
Pobierzźródło: image
PobierzDlaczego to jest zawsze BMW?
źródło: 1000004773
Pobierzźródło: 1000003452
PobierzKomentarz usunięty przez moderatora
Komentarz usunięty przez moderatora
Jedni płacą na onlyfansiary inni na pieska Marianny
Komentarz usunięty przez moderatora