Wyprawa rowerowa Mazury - Nordkapp - Gibraltar

Ruszyliśmy 1 maja, a po przejechaniu 14 000 kilometrów w 7 miesięcy, zaliczeniu 3 krańców Europy, 16 państw i przeżyciu nieskończonej ilości przygód dajemy odpocząć naszym rowerom. Przynajmniej na jakiś czas.
Tak, to była najdłuższa i najbardziej wymagająca wycieczka w naszym życiu. Pozwólcie, że spróbujemy podzielić się z Wami loverową historią ostatnich 210 dni.
· Całą wyprawę nagraliśmy, a filmy znajdziecie tutaj: https://www.youtube.com/c/Loverowi/?sub_confirmation=1

Wszystko zaczęło się po rodzinnym obiedzie w Starym Dworze Barciańskim na Mazurach. Spakowaliśmy ducha wycieczki do sakw i ruszyliśmy przed siebie. Byliśmy zestresowani, serce wyrywało się ku przygodzie, a rozum nie mógł ogarnąć tego, co przed nami. Sporo czasu poświęciliśmy na przygotowania - forma fizyczna, ekwipunek, współprace, logistyka i wiele, wiele więcej. Chyba jednak nie da się przygotować na wszystko.
Plan na wyprawę ewoluował w trakcie pokonywanych kilometrów. Zrezygnowaliśmy z najdłuższego w Europie szlaku rowerowego European Divide Trail na rzecz własnej trasy. Postanowiliśmy odwiedzić TRZY SKRAJNE PUNKTY Starego Kontynentu - Nordkapp, Cabo da Roca oraz Punta de Tarifa.

Długo można by pisać o tym, gdzie byliśmy i co doświadczyliśmy. To aż 7 miesięcy w drodze. Z wiatrem i pod wiatr. W deszczu i Słońcu. Przez lasy i miasta. Między jeziorami, wzdłuż rzek i nad morskimi wybrzeżami. W kilku punktach spróbujemy zawrzec najpiękniejsze dla nas momenty tej wycieczki.
· wietrzny Nordkapp i podwodny tunel
· Cabo da Roca w objęciach orkanu Claudia
· małpi Gibraltar i zakwasy po spacerze
· niedostępna, a jednak zdobyta Tarifa
· Wyspa Kihnu, gdzie rządzą kobiety na motocyklach
· archipelag Turku z pływającymi sarnami
· spotkanie ze Świętym w Rovaniemi
· niekończący się zachód Słońca za kołem podbiegunowym
· renifery przebiegające drogę w Laponii
· bajeczne Lofoty
· cudowna Olandia
· przerowerowy Bornholm
· błotniste Morze Wattowe
· holenderskie wiatraki
· belgijskie podjazdy
· luksemburskie mgły
· francuska Dolina Loary i ślady Janny d’Arc
· wybitnie górzysta Hiszpania
· długie proste wśród drzew oliwnych i dębów korkowych
· białe miasteczka w Portugalii
· i stolice: Ryga, Tallin, Helsinki, Sztokholm i Kopenhaga, Bruksela, Amsterdam, Luksemburg, Lizbona

Noclegi? Co do zasady w namiocie i na dziko. Potrafiliśmy przejechać około 7 dni bez korzystania z kempingu. Mieliśmy ze sobą panele słoneczne i powerbanki - elektornika to ważny element naszego ekwipunku. Całą wyprawę nagraliśmy, a filmy tworzyliśmy już w jej trakcie - 1 seans loverowej wycieczki w tygodniu.
A jeśli lubisz statystyki, to jeszcze dodamy, że pokanaliśmy ponad 100 000 metrów przewyższeń. Gdy Strava to wskazała aż ciężko było nam uwierzyć. Ale tak, były dni i tygodnie, gdzie podjazdy towarzyszyły nam od rana do wieczora. Bo to jak w życiu, gdy jest z górki, to prędzej czy później będzie pod górkę.
Nie obyło się bez kryzysów i problemów. Awaria roweru w Szwecji spędziła nam sen z powiek. Hiszpańska plomba już na zawsze zostanie w zębie męskiej części loverowego zespołu. Zapalone ścięgna Achillesa, powódź w namiocie, trzy infekcje wirusowe, ale... Nie możemy narzekać. Jak na 7 miesięcy to i tak całkiem nieźle!
W wyprawę wyruszyliśmy na rowerach Koga WorldTraveler 2024 i musimy przyznać, że był to dobry wybór. Jedna poważna awaria na 14 000 kilometrów, pierwszy kapieć po 7 tysiącach, stabilność, wtrzymałość. To rumaki stworzone do zdobywania świata. Z pewnością napiszemy i nagramy o nich więcej - zdecydowanie na to zasługują.
Zabrany sprzęt sprawdził się znakomicie. Cały ekwipunek zdał egzamin, ale kilka rzeczy zasługuje na podkreślenie - prawdziwe gejm czendżery. Kurtka puchowa z Alpinusa zapewniła komfort podczas zimnych poranków i nocy. Kurtki i spodnie przeciwdeszczowe JMP pozwoliły na jazdę w trudnych warunkach. Sakwy Extrawheel nie zawiodły, a czołówki Olight oświetlały podróżniczą ciemność. No i liofilizaty - to nasze pierwsze doświadczenie z takim jedzeniem, ale jakie wygodne i pożywne.
Doczytałeś do końca? Miło! Pozdrowienia i dobrego Nowego Roku!
Daniel i Ola








Komentarze (39)
najlepsze
Jaki koszt takiej wyprawy ? Spałeś na dziko w namiocie na terenach Francji, Belgii i Holandii ?
Co ci się popsuło w rowerze?
66km dziennie to sporo. Zrobiliście sobie choć tygodniowe wakacje od pedałowania?
Rower jest fajny, choć lubię też się przemieszczać na nogach.