Wykres dzietności od 1995 r. pokazuje, że dzieci w odniesieniu do zawartych małżeństw rodzi się tyle samo a faktycznym problemem jest spadająca liczba małżeństw. Nie ma trwałych związków to nie będzie dzieci a politycy jak zwykle źle zdiagnozowali źródło problemu, promuje się rodzenie dzieci gdy ludzie nawet nie chcą lub nie potrafią budować trwałych związków. To w sposób spójny wyjaśnia genezę problemu, który występuje również w bogatych krajach takich jak Korea Południowa gdzie wręcz toczy się wojna damsko-męska a dzietność szoruje po dnie.









Komentarze (185)
najlepsze
Propaganda jest ważna żeby ludzie myśleli(naiwnie) że dzieci dadzą im szczęście a bez tego będą nieszczęśliwi.
Chociaż zabawne że wykopki zwracają uwagę na problem dzietności a ostatnie 15 lat śmiali się z 'a kto ci poda szklankę wody' itp.
Jak się pojawiają w mediach jakieś motywy że warto mieć dzieci to wykopki to wyśmiewały temu nie zaprzeczysz.
Zależy przy jakich zarobkach.
Jeżeli kobita zarabia 4.000, a chłop 6.000 to zarabia dodatkowe 50% pensji kobiety. Mało?
Natomiast bardzo często są to właśnie różnice kwot, które Ty podałeś.
Te bajki o tym jak to mężczyźni się dziećmi nie zajmują to można w feministyczne utopie włożyć.
Idź na jakiś plac zabaw w weekend i zobacz ile tam ojców, a ile
To fajnie, że śmieszna kwota, ale jednak przy założonych powyżej zarobkach, czyli takiej polskiej rodzinie klasy niższej różnica jest spora.
Nie bardzo rozumiem "bierzesz kogoś o podobnych zarobkach".
Skąd masz wiedzieć ile kobieta będzie zarabiać za te hipotetyczne 6-10 lat?
Życie skrajnie nastawione na pracę, indywidualne osiągnięcia, pieniądze, więc siedzi się w tych korpo od rana do wieczora, dochodząc w końcu do wypalenia zawodowego czy depresji, a jak ktoś ma szczęście to ma jakieś mieszkanie/dom w kredycie,
A po drugie te, które pozostają wolne, kalkulują w ten sposób: