Powodzianie są wściekli. Skarżą się na ubezpieczycieli. "Nawet brakuje słów"

Artykuł dla tych co twierdzą, że przecież wystarczy się ubezpieczać. Oto jak wyglądają realia ubezpieczonych w kartonowym kraju.

- #
- #
- #
- #
- #
- #
- 268
- Odpowiedz

Artykuł dla tych co twierdzą, że przecież wystarczy się ubezpieczać. Oto jak wyglądają realia ubezpieczonych w kartonowym kraju.

Komentarze (268)
najlepsze
Czego oczekujesz imienia, nazwiska i podania PESELU ?
jak już coś się dzieje to sprawy się komplikują
I kto ma przerwać ten cykl? Wymusić wyższa składkę na klientach? a jak wymusisz wyższe odszkodowania?
Nie, głosowanie portfelem nie działa, rynek jest ustawiony, te firmy dobrze ze sobą grają przy jednym stole
Czyli to co jest w tej rekomendacji, jest już w prawie i orzeczeniach sądu najwyższego a mimo to odszkodowania są jakie są. Zmiana nazwy na obowiązek będzie
chodziło mi to, że trzeba być naprawdę s---------ą (ubezpieczyciel), żeby ściemniać, że nie było powodzi, nic się nie działo :/
Nie da sie dodzwonic do konsultanta, na infolini same boty. Nawet jak likwidator jest wyznaczony, nie mozna sie z nim bezpośrednio skontaktowac, poza tym ma 60 do nawet 90 dni na rozpatrzenie straty. Podobnie jest z ubezpieczeniami OC. Np
- Dobry... bo ja dom muszem dom ubezpieczyć....
- Jak to 1200 złotych? Nie da się coś taniej?
- A... no dobra. Niech będzie ta cała franszyza i proszę nie zaznaczać powodzi i tych całych katastrof. Ile będzie?
- No, 25 zł to mogę dać. Niech
Sama gmina Głuchołazy liczy niemal 24 tysiące mieszkańców a wcale nie są jedyni, więc nie rozumiem zdziwienia dlaczego rzeczoznawcy potrzebują czasu, by do wszystkich dotrzeć.